Hej!
Ostatnio jakoś mnie naszło gdy otworzyłem swoją lodówkę i zobaczyłem, że stały tam 2-3 słoiki z grzybnią. Spojrzałem na datę zaszczypania i okazało się, że stoi już roczek i zajmuje mi miejsce. Trzeba się tego pozbyć - pomyślałem ale wtem na moim ramieniu zmaterializował się pirat z drewnianą papugą (nie pytajcie dlaczego drewniana i dlaczego pirat) i powiedział:
-Stara grzybnia? A czemu nie?
Sprawdźmy jak to pójdzie.
Więc zalałem wrzątkiem coco - zastanawiam się czy i jego nie sterylizować na przyszłość przez 20-40min. coby zmniejszyć możliwość wystąpienia bakterii i ew. grzybów.
Oczywiście tak mi ten pirat doradzał, że zapomniałem dodać do coco wermy no i masz ci babo placek. ALE, ciekawostka, ponieważ w porę się skapnąłem i dodałem wermy do warstwy okrywkowej. O ew. konsekwencjach potem. Dodam, że pirat jak spierdolił temat, a wcześniej nakręcił to już się nie pojawił - a to bestia.
Zrobiłem jeden większy box + 3 mniejsze z wermą. Wszystkie 3 zostały zaatakowane (prawdopodobnie) przez bakterię i pojawił się na nich taki biały puszek.
Zapach… starych zgniłych jaj, puszek się rozrastał, grzybnia też ale powoli i miała bardzo zbite i niewidoczne wręcz włókna. Trochę jak taka gąbka. Pudełeczka poszły w kibel.
Został mi duży box, zapach… no nie powiem nie powalał na kolana i już byłem gotowy na wywalenie i jego ale ogólnie dopiero zaczynałem go wietrzyć, więc w imię nauki zostawiłem. Po coś w końcu miał być ten eksperyment.
Zaznaczone na zdjęciu (7.09) miejsce gdzie zaatakowała ta biała puchata bestia.
Dodam, że wszystko robione w sterylnych warunkach bez laminara
.
Cały czas z dostarczałem powietrze, niestety temp. w jakiej grzybnia musi pracować to 21,5-22,5 stopnia co w mojej ocenie na podstawie obserwacji jest zdecydowanie za niską temp. Nie ukrywam, że jak na roczek to całkiem, całkiem sobie radziło z kolonizacją raptem 2-3tyg.
To jest zdjęcie z 16.09. i aż do wczoraj nie byłem w stanie podnieść trochę temp. ani wilgotności 55% (sic!). Dolałem nawet do środka wody żeby zreanimować tę temp.
20.09. Znowu pojawił się pirat z drewnianą papugą i przypomniał mi, że mam taką małą matę grzewczą 5W i że warto ją podłożyć pod to gówno. Podniesie się chociaż trochę no i wilgotność powinna wzrosnąć. No i poniżej zdjęcie z dzisiaj. temp. 22,5-24, wilgotność 99%. Wodę ze środka wyleję ale niech jeszcze trochę ciastko jej wchłonie bo zauważyłem, że się skurczyło trochę, a nie powinno na tym etapie. Pieczarka na zdjęciu ofc doklejona XD.
Także - podsumowując robaczki moje - pirat miał nosa, nawet stara, roczna grzybnia też daje radę i to całkiem całkiem. Każda pieczarka jaka wyjdzie trafi do utylizacji bo ja już nie wiem co mam z tym robić. Poza kryształami to chyba wszystko już przerobiłem…
Teraz będzie kolej na klony. Klony trzymane w lodówie oraz nie trzymane w lodówie (rok). Ciekaw jestem co z tego wyjdzie ale to już opowieść na zupełnie inną historię.
Buziaczki elo!
![]()


